VI Olimpiada Informatyczna Gimnazjalistów – wrażenia

Następny spóźniony temat. Chcesz wiedzieć, jak wyglądała VI Olimpiada Informatyczna Gimnazjalistów z mojej perspektywy? Zapraszam do przeczytanie niniejszego posta ;).

Ogólnie – OIG to olimpiada, która polega na napisaniu jak najbardziej optymalnego algorytmu, który rozwiązuje konkretny problem. Są zawody indywidualne jak i również drużynowe.

Z tegoż to powodu, iż w gimnazjum, do którego uczęszczałem, nie była organizowana ww. olimpiada miałem drobne problemy z wzięciem udziału. Spóźniłem się na test – wina informacji na stronie… Gdy poprosiłem informatyka oraz dyrektora szkoły w miarę szybko zarejestrowali gimnazjum. Dwa dni później odbyły się zawody drużynowe – nie miałem szans – usterka w przeddzień na stronie z rejestracją uczniów, brak zainstalowanego IDE, nie wszyscy członkowie zespołu chcieli pracować (kolega grał w Angry Birds na tablecie)… W skrócie – epic fail.

Przejdźmy do zawodów indywidualnych. Wyglądały one nieco inaczej – zadania rozwiązywało się w domu i wysyłało przez specjalny system. Był określony termin, do którego wolno nadsyłać rozwiązania. Jak wcześniej wspomniałem – spóźniłem się na test (wart 150pkt), ale resztę zadań (warte 500pkt) rozwiązałem w miarę dobrze przez co zakwalifikowałem się do następnego etapu.

Drugi etap był niewiarygodnie prosty, zdecydowanie łatwiejszy od pierwszego. Nie rozwiązywałem żadnych zadań z algorytmiki przed OIG, jednakże złych wyników nie miałem ;). Pamiętam – mieli drobnego buga w ich systemie – na pewnej stronie przelogowywało mnie na konto kolegi! Prawie bym zapomniał – spotkałem tam m.in. Admixiora i xevuela. Uzyskałem bodajże 149/300pkt (dwie linijki w jednym zadaniu i byłoby 200…). Myślałem, iż nie przejdę dalej, jednakże byłem zaskoczony gdy zobaczyłem próg punktowy do następnego etapu – 107pkt, czyli około 36%. Nie spodziewałem się tak niskiego poziomu… Jednakże bardzo się ucieszyłem z faktu, iż dostałem się do finału :). Po chwili namysłu – mało gdzie uczą programowania i algorytmiki w gimnazjum (nie spotkałem jeszcze takiego…), więc to może tłumaczyć ten ‚niski’ poziom.

Finał zapowiadał się… trochę ciekawie, a trochę nieprzyjemnie. Był on bowiem organizowany w dniach 18-20 maja (weekend) w Gdyni, czyli po drugiej stronie Polski. Na domiar złego, autokar odjeżdżał z Tarnowa (dla mnie ok. godzina jazdy) o bodajże trzeciej rano :(. Xevuelowi także udało się dostać do finału przez co jechał razem ze mną :). Gdy dojechaliśmy do III LO im. Marynarki Wojennej w Gdyni czekała nas rejestracja. Dostaliśmy m.in. torbę i identyfikator, jednakże zaskoczyła mnie jedna rzecz – dawali także plakat reklamujący VI OIG (wraz z datami etapów)… Po chwili trochę mnie to rozbawiło, aktualnie plakat sobie wisi nad łóżkiem ;). Wracając do konkursu – tego samego dnia odbyły się zawody próbne – zadania były w miarę proste. Następnego dnia był już właściwy konkurs. Był drobny problem z klawiaturami (wywołałem drobne zamieszanie u organizatorów :)), ale szybko go rozwiązano. Zadania nie były już proste… Myślałem, iż nie dostałem ani jednego punktu. Jak to autor zadań powiedział (mniej więcej):

Chciałem zrobić Wam wyzwanie i najwidoczniej udało mi się.

Miał rację :). Wszyscy zyskali małą liczbę punktów i… Większość uczestników zakwalifikowanych do finału została laureatami! W tym ja :). Cieszyłem się jak głupi… Jeszcze wtedy myślałem, że uzyskałem tytuł laureata nie zdobywając ani jednego punktu – później okazało się, iż zdobyłem ich więcej, niż mogłem to sobie wyobrazić ;).
Widzę, iż się rozpisałem, więc w skrócie przedstawię resztę ciekawszych spraw. Zorganizowano nam wycieczkę do Akwarium Gdyńskiego. Nudno nie było :). W pokoju, ofc, byłem z xevuelem i nowym kolegą :). Niedaleko noclegu była rejestracja. Złej pizzy to nie mają, ale… wziąłem ją z Oskarem i gdy doszedłem do naszego pokoju – drzwi były zamknięte. W tym momencie zdarzyło się coś, hmm, śmiesznego 😉 Zwłaszcza, gdy Oskar poszedł po xevuela i zostawił mnie samego z pizzą na podłodze – nie pytajcie… (Może opiszę tę sytuację tutaj; to zależy od pewnych czynników :))

Dobra, to by było tyle na dziś. Mam nadzieję, iż Cię nie zanudziłem ;).

3 myśli nt. „VI Olimpiada Informatyczna Gimnazjalistów – wrażenia

  1. Gratulacje, szczerze mówiąc chciałbym by w było choćby w moim otoczeniu parę aktywnych osób, mających jakieś ciekawe zainteresowania i rozwijających je. W każdym razie, też mnie ciągneło do programowania już od 1 klasy gimnazjum, ale się zniechęciłem przez nieumiejętność poradzenia sobie z kompilatorem.

    Teraz mam 18 lat i cholera mnie strzela że dopiero teraz zaczyna się uczyć C++ . ;<

    • Startując w OIG-u nie wiedziałem nawet co to jest algorytmika. Po prostu znałem C++ i pisałem własne projekty, co umożliwiło mi start w tej olimpiadzie z zaskakująco dobrym wynikiem. Na samego OIG-a chyba nic się nie uczyłem, a przynajmniej nic takiego nie pamiętam – to było ponad 4 lata temu 🙂 Od dawna nie śledzę OIG-a, ale kilka lat temu, gdy się przyglądnąłem zadaniom, to odniosłem wrażenie, że OIG szybko zbliża się poziomem do OI-a, więc teraz na pewno jest dużo trudniej.

Dodaj komentarz