Relacja z Warsaw Games Week 2015

Warsaw Games Week 2015 - logo

Warsaw Games Week 2015 – logo

W dniach 23-25 października w warszawskim EXPO XXI odbyła się pierwsza edycja Warsaw Games Week, w której wziąłem udział – spędziłem tam całą sobotę 24. października. Co zobaczyłem i w co zagrałem? Zapraszam do przeczytania! 🙂

Na początku chciałbym przeprosić za długi okres nieaktywności – poza brakiem czasu końcem roku, gdy na głowie miałem masę konkursów i wakacje, w które to pracowałem i jeździłem po różnych obozach, nie miałem także pomysłów na posty. Jeśli macie jakieś pomysły – dajcie znać! Tymczasem możliwe, że będą się pojawiać posty luźniej albo w ogóle nie związane z IT. Nie zamieściłem także postu z okazji trzecich urodzin bloga, ponieważ byłem wtedy na 11. edycji Wakacyjnych Warsztatów Wielodyscyplinarnych (polecam je! – relacja z WWW10), lecz miejmy nadzieję, że w następnym roku będzie lepiej!

Targi w sobotę rozpoczęły się o godzinie 9:00, jednakże chcąc pospać dłużej, umówiłem się z kolegą na 10:00. Udaliśmy się najpierw do hali ze strefą PlayStation i Cenegi. Przechodząc między różnymi stoiskami, jedno z nich przyciągnęło naszą uwagę: stoisko z PlayStation VR. Niestety nie udało się tam dostać żadnemu z nas, ponieważ było tylu chętnych, że zapisy były o konkretnych godzinach i ludzie potrafili długo stać czekając na same zapisy. Ja wolałem ten czas przeznaczyć na zwiedzanie targów 🙂 . Na miejscu można było znaleźć sklep z grami – i były tam naprawdę świetne oferty, jak np. 5 zł za Risena (świetny RPG – polecam!) czy Anomaly 2 za 10 czy 20 zł (nie pamiętam dokładnie). Pierwsza gra, w którą zagrałem było Civilization: Beyond Earth. Ku mojemu zdziwieniu stanowisko było puste. Lecz gdy zacząłem grać domyśliłem się dlaczego – w Civa jest trudno za pierwszym razem usiąść i cieszyć się pełnią gry, bo tu trzeba godzin i sukcesywnego odkrywania gry. Później, gdy pojawiły się wszędzie kolejki (zbliżało się południe), poszedłem z kolegą na popatrzeć na scenę Cenegi – prezentowano tam grę Total War: Warhammer, która wygląda na ciekawą strategię. Następnie udaliśmy się do drugiej hali EXPO, gdzie były strefy XBoxa, Ubisoftu i Nintendo. Obejrzeliśmy tam prezentacje m.in. Deus Ex: Rozłam Ludzkości, Battleborn oraz Just Cause 3. Pierwsza oraz ostatnia z nich miały imponujące trailery – w ostatnią z nich miałem ochotę zagrać, ale przez prawie cały dzień były tam długie kolejki. Idąc dalej trafiliśmy do strefy Nintendo i zatrzymaliśmy się tam przy stanowiskach z Nintendo 3DS. Już wiem, dlaczego ten handheld ma w nazwie 3D – ta konsola wywarła na mnie niezłe wrażenie! Wracając do głównego hallu spotkałem innego kolegę i dowiedziałem się, że… wziął udział w konkursie Just Dance 2016 i dostał się do finału, który miał się odbyć o 19:00. Następnie udaliśmy z powrotem do pierwszej hali, do strefy PlayStation, gdzie zagrałem w Ratchet & Clank, które na targach było dostępne w bardzo okrojonej wersji, jednakże grało się świetnie, a później udało mi się dostać do Bloodborne’a.

Ujęcie z Bloodborne'a

Ujęcie z Bloodborne’a

O Dark Soulsach dużo słyszałem, trochę ich oglądałem, ale nigdy w nie grałem, a tu proszę – trafiło mi się zagrać w „następcę” tej serii 🙂 . Grało się bardzo przyjemnie, grafika była przepiękna, ale dwie rzeczy raziły w oczy – 30 FPS-ów oraz brak anty-aliasingu, co trochę psuło dobre wrażenie, ale dało się do tego przyzwyczaić. Chodząc dalej po targach widziałem stanowiska z Wiedźminem 3, ale z racji, iż w niego grałem wcześniej, nie traciłem na nich czasu. Z daleka było zauważalne logo Roccata i dwa duże ekrany z rozgrywką z League of Legends. Można tam było spotkać Jankosa i Vandera, ale z racji iż nie jestem zagorzałym fanem LoL-a (i w ogóle w go nie grałem), nie widziałem w tym specjalnie sensu. O godzinie 14:00 rozpoczął się konkurs Cosplay, na który się udałem. Widziałem niecałą połowę, ponieważ inny kolega przybył na targi, więc trzeba było się przywitać i przy okazji rozwinęła się wtedy dość długa konwersacja (obydwoje z kolegów programują gry). Niemniej jednak byłem pod wielkim wrażeniem strojów, które przygotowali cosplayerzy – w sumie pierwszy raz w życiu widziałem cosplay na żywo 🙂 . Następna gra, przy której zatrzymałem się na dłużej, to Assassin’s Creed Syndicate.

Assassin's Creed Syndicate

Assassin’s Creed Syndicate

Znajomi polecali mi serię Assassin’s Creed od dawien dawna, ale nigdy wcześniej w nią nie grałem. Mając okazję zagrać w najnowszą odsłonę serii, oczywiście skorzystałem z niej. Zacząłem w jakimś przypadkowym miejscu bez samouczka (bo inni ludzie wcześniej grali) i o ile na początku nie wiedziałem o co chodzi, to z czasem opanowałem sterowanie i idea tej gry bardzo mi się spodobała! Skradanka, w której bohater ma linkę z hakiem i może się przemieszczać w przestrzeni niemal dowolnie? Tak! Ta linka trochę przypomniała mi Just Cause’a 3, gdzie poza nią ma się specjalny strój do latania i gdzie w tle widać mnóstwo wybuchów, które oczywiście trzeba spowodować 😀 . Po sesji z asasynem, udałem się na stanowisko z Ori and the Blind Forest.

Ori and the Blind Forest

Ori and the Blind Forest

Gra, na którą natknąłem się długo przed premierą, wyczekiwałem jej, okazała się „twarzą” XBoxa One na targach E3 i która od dawna jest na mojej liście must play (ale czasu brak…). O ile wcześniej, za każdym razem, gdy przechodziłem obok tego stanowiska, na konsoli grali ludzie zatrudnieni przez organizatorów, to o tyle teraz spytałem się, czy mogę zagrać – i odpowiedź była oczywista. W międzyczasie wywiązała się między nami ciekawa rozmowa, a po chwili podszedł mężczyzna, który zastanawiał się, jak został zrealizowany efekt graficzny częściowego falowania obrazu. Bez zastanowienia odpowiedziałem, że zostało to zapewne wykonane shaderem (a konkretniej: fragment/pixel shaderem) i jak się później okazało – on także był programistą i miał swoje stoisko z grą nieco dalej. Rozmawiałem z nim nieco dłużej i odwiedziłem jego stanowisko – choć to co zobaczyłem, to nie było to, czego się spodziewałem… Nie sądziłem, że na WGW zobaczę prostą grę platformową z motocyklem. Gdy wybiła 19:00 i rozpoczął się finał Just Dance’a 2016 udałem się pod scenę obserwować kolegę, który radził sobie całkiem nieźle, ale jurorki oceniły go dość nisko. Później, gdy zostało już niewiele czasu do zamknięcia i zrobiło się pusto, zastanawiałem się nad zagraniem w Just Cause’a 3 lub Mirror’s Edge Catalyst. Wybór padł na Mirror’s Edge’a, ponieważ już wtedy nie było kolejki, a grałem w pierwszą część i bardzo mi się ona podobała.

Mirror's Edge Catalyst

Mirror’s Edge Catalyst

Około 30 minut przed końcem targów panie przy stanowisku zrobiły sobie przerwę i wpuściły nas do środka stoiska dopiero 10 minut później. Na początku odtworzono film od twórców i później w osobnym pomieszczeniu (tak, by materiały z gry nie wyciekły) czekała na nas specjalnie przygotowana gra. Z planowanych przez twórców 30 minut zostało mi tylko 10 minut do końca targów. Grało się tak jak w „jedynkę” na pierwszej przygotowanej mapie, ale jeden z momentów był bardzo denerwujący, ponieważ dość często się spadało, a spadnięcie oznaczało 30 sekund straty na załadowanie się ponowne gry. A później… bug z przejściem przez ścianę i ląduję na początku mapy. Świetnie. Ale co ciekawe – zniknął wtedy także licznik czasu, przez który byłem jeszcze w stanie grać po skończeniu targów, ale zostałem szybko wyproszony – ze względów oczywistych. W taki oto sposób skończył się mój dzień na Warsaw Games Week.

Wrażenia?

Było świetnie i bardzo mi się podobało! Myślałem, że się znudzę po 3-4 godzinach, a tu po całym dniu było mi mało. Nie zagrałem we wszystko w co chciałem – Forza Horizon 2 czy Forza Motorsport 6, które to są wszędzie wychwalane. Zapomniałem o stanowiskach z wyścigówkami i kierownicą (kiedyś miałem jedną w domu – i grałem w platformówki na niej 😀 ). Nie udało mi się dostać też do Just Cause’a 3 ani stoiska z PlayStation VR. Nie doczekałem się okazji zagrania w Mario Kart. Co było bardziej niemiłym zaskoczeniem już po targach – dowiedziałem się o kilku atrakcjach, które przeoczyłem! Można było m.in. zasiąść za sterami X-Winga i zagrać w Star Wars Battlefront. Jak widać – atrakcji była cała masa i nie było okazji, by się nudzić! 🙂

Jedna myśl nt. „Relacja z Warsaw Games Week 2015

Dodaj komentarz