„O zarządzaniu …” – Potyczki Młodych Adminów 2014

W dniach 24-25 kwietnia oraz 6-7 czerwca odbyły się odpowiednio I i II etap 1. edycji Potyczek Młodych Adminów. Zakres zagadnień tego konkursu obejmuje tematykę administracji serwerów, w tym konkretnym przypadku SLES-a 11 (SUSE Linux Enterprise Server). Dlaczego ten konkurs nad wyraz się mi spodobał? Nie jest on taki sam jak inne. Standardowe konkursy wymagają od nas głównie teorii. Tutaj było inaczej. Występowały jedynie zadania z wiedzy praktycznej. Warto jeszcze nadmienić, iż startowało się w 2-osobowych zespołach.

Logo SUSE - systemu, na którym pracowaliśmy podczas zawodów

Logo SUSE – systemu, na którym pracowaliśmy podczas zawodów

Przed konkursem

O konkursie dowiedziałem się od dalekiego znajomego. Od samego początku podobała mi się formuła zawodów i mimo podejrzeń, że mam małe szanse dostać się dalej, postanowiłem wystartować. Lekkim problemem było znalezienie drugiej osoby do zespołu, która posiadałaby pokaźną wiedzę. Kuba, z którym ostatecznie wystartowałem, nie był wprawdzie orłem, ale miał wcześniej styczność z systemami unixo-podobnymi, więc był dobrym kandydatem.

I etap

Dnia 24 kwietnia, kiedy to brałem udział w I etapie, spotkał mnie pech – drugi członek mojego zespołu nie mógł zjawić się na zawodach. Na szczęście udało mi się znaleźć chętną osobę w ramach tymczasowego zastępstwa. Sam konkurs zaczął się dla nas z kilkuminutowym opóźnieniem (wina systemu organizatorów). Naszym oczom ukazała się lista 6 zadań oraz uzyskaliśmy zdalny dostęp do dwóch serwerów. Szczerze mówiąc te zadania były proste – tworzenie linków symbolicznych, nowych kont użytkowników, modyfikacja praw dostępu do plików i katalogów oraz przypisywanie im właścicieli. Nieco więcej trudności sprawiły nam ostatnie zadania, których „z biegu” niezbyt dało się wykonać – rsync, którym zajmował się kolega z zespołu oraz wykonywane przeze mnie logowanie (poprzez demona syslogd) logów serwera SSH i ich rotacja. Podczas ostatnich minut walczyliśmy jeszcze z ACL-em (prawa dla konkretnego użytkownika), jednakże nie zdążyliśmy tego dokonać, bowiem serwery zostały wyłączone kilka minut przed czasem. Podsumowując – zadania z tego etapu były proste i szczerze mówiąc wystarczył mi sam terminal – uruchomiony przez organizatorów serwer VNC okazał się zbyteczny 🙂 .

II etap – finał

Do drugiego etapu przygotowywałem się dość solidnie. Na początku przeczytałem książkę od Novella (jeden z organizatorów konkursu), a później, po instalacji odpowiedniego systemu na moim laptopie, ćwiczyłem już praktycznie. Druga połowa zespołu, niestety, nie miała sporo czasu, jednakże w miarę możliwości także się przygotowywała.

Sam wyjazd na konkurs trwał długo, bowiem mimo, iż konkurs oficjalnie trwał od 6 do 7 czerwca, to mój zespół musiał zarezerwować sobie w kalendarzu dni 5-9 czerwca z racji dojazdu – dosłownie na drugi koniec Polski. Podróż odbyła się w średnich warunkach. Odradzam wam firmę Arriva – pomijając fakt braku sprawnie działającej klimatyzacji, to pracownicy powołując się na grafik i korki po drodze odmawiali na początku wyjścia do toalety pasażerom. Ponadto naklejają na autobus naklejkę „Darmowe WiFi” i kierowcy twierdzą, że jest ono dostępne, jednakże to jest zwykłe kłamstwo – podczas jazdy w obu kierunkach (dojazd i powrót) nie było dostępnej żadnej sieci, mimo pytań pasażerów o dostęp do sieci.

Po dojeździe w piątek rano (6. czerwca) mieliśmy wolny czas do wieczora, kiedy to miało nastąpić zapoznanie się z własnymi stanowiskami pracy podczas konkursu. Mieliśmy do dyspozycji dwa komputery – jeden z zainstalowanym SLES-em 11 i drugi z Windowsem 7 i VMk-ką z tym samym systemem, co na pierwszej maszynie. Po stwierdzeniu, że bez płyty instalacyjnej nie jesteśmy w stanie zainstalować pakietów zawierających serwery różnych usług i nie chcąc nam się ściągać pojedynczych paczek z Internetu, zainstalowaliśmy Flasha i graliśmy w Curve Fever 😀 . Niestety Kubie, gdy zaczął po chwili przegrywać, znudziła się gra. Niedługo później rozpoczęła się pamiętna walka – łączyliśmy się ze sobą wzajemnie po SSH i wysuwaliśmy sobie tacki od napędów CD/DVD, wyłączaliśmy sobie maszyny, itp. Jedna akcja utkwiła mi w pamięci – Kuba jest połączony po SSH z moim serwerem i chce mi wyłączyć komputer, więc szybko zatrzymuję usługę SSH. Ku mojemu zdziwieniu Kuba nadal był połączony, więc wylistowałem procesy, by siłowo zamknąć jego sesję SSH. Kuba w tym momencie, chcąc mnie wylogować, wpisał „logout”… gdy to usłyszałem to padłem ze śmiechu i nie mogłem wytrzymać 😀 .

Sobota była wielkim dniem – dniem zawodów. Wpadliśmy wtedy też na genialny pomysł, że możemy przecież stunelować połączenie z zewnątrz poprzez Hamachi – jednakże ostatecznie stwierdziliśmy, że nie będziemy oszukiwać. Inni z kolei mieli jeszcze lepszy pomysł – po prostu w routerze przekierowali port 22 i uzyskali dostęp poprzez SSH ze swojego pokoju w internacie, jednakże bez płytki instalacyjnej i tak nie mogli nic wcześniej skonfigurować. Rano o 9:30 nastąpiło uroczyste rozpoczęcie. Jedna z pań organizatorek wspomniała m.in., że dnia poprzedniego podczas zwiedzania Kołobrzegu i dojściu do molo okazało się, że było ono w remoncie – my po 2-3h poszukiwań drogi, niestety, też to stwierdziliśmy. Podczas tego rozpoczęcia nie obyłoby się oczywiście bez rozdania swagbagów. Jak się później okazało, opiekunowie dostali wersję „light” bez dwóch, moim zdaniem, najciekawszych rzeczy – długopisu dedykowanego ekranom pojemnościowym (można go używać do m.in. smartfonów) oraz maskotki SUSE (zdjęcie poniżej). Sam opiekun zespołu mi i Kubie zazdrościł tego drugiego 🙂 .

Maskotka SUSE na monitorze

Maskotka SUSE na monitorze


Zawody rozpoczęły się o godzinie 10:00. Poziom zadań, jak zadeklarowała przedstawicielka firmy SUSE, został znacząco podniesiony po świetnych wynikach z I etapu, aby uczniowie mogli zmierzyć się z prawdziwym wyzwaniem. Szczerze mówiąc odpowiadało mi to. Zadanie były ciekawe i niebanalne. Na początku mieliśmy lekki problem z podziałem ich w zespole, jednakże później każdy zabrał się za to, na czym się znał. Kuba na początku: „A, zainstaluję pakieciki z płytki” 😀 . Mieliśmy jedną zmorę – serwer LDAP. Poprawnie wygenerowaliśmy schemat certyfikatów (z własnym CA), OpenLDAP działał bez szyfrowania, jednakże z wykorzystaniem TLS zaczął odmawiać posłuszeństwa z niewiadomych przyczyn. Ciekawe, czy za rok będzie to wyglądać podobnie jak algorytm KMP na Olimpiadzie Informatycznej:

– Znasz KMP?
– Tak.
– Możesz nam go wytłumaczyć?
– Niestety nie. W tym problem, że co roku na olimpiadzie staramy się rozkminić jak on działa, więc ostatecznie po prostu zakułem go na pamięć. To tylko kilka linijek.

Po zakończeniu konkursu chcieliśmy jeszcze strollować organizatorów. Chciałem zostawić w przeglądarce otwartą kartę z tą animacją, jednakże nie mieliśmy tyle czasu, by to wyszukać – mieliśmy odejść od komputerów. Ostatecznie połączyliśmy się po SSH z fizycznym serwerem spod VM-ki i zapętliliśmy ejecta (instrukcję do wsuwania i wysuwania tacki od napędu CD/DVD). Osoba pilnująca porządku na sali zauważyła to, gdy chcieliśmy już opuścić miejsce zawodów:

– Co wy zrobiliście?
– Połączyliśmy się poprzez SSH i…
– Połączyliście się po SSH i zapętliliście ejecta? – spytał poważnie
– Tak. – ja i Kuba nie mogliśmy przestać się „chichrać”
– Bawi was to? – zadał pytanie z pełną powagą
– Tak… – odparliśmy nie mogąc przestać się śmiać
Wchodzi inny organizator.
– Wiesz co zrobili młodzi? Zapętlili ejecta poprzez SSH. – powiedział znów z powagą
– Serio? 😀 – dopytał się rozbawiony drugi organizator z uśmiechem na twarzy

Zainspirowany tą sytuacją po powrocie do domu napisałem CD-ROM eject service – usługę pod dystrybucje Linuksa korzystające z init.d. Można w nich ustawić przedziały czasu co ile i na jak długo ma być wysuwana tacka oraz dodać filtrowanie użytkowników, dla których usługa ma działać. Kuba – strzeż się sali informatycznej w szkole! 😀 .
Wieczorem zostały ogłoszone wyniki. Szczerze mówiąc spodziewałem się niskiego miejsca, bowiem Kuba, jak i częściowo ja, nie byliśmy najlepiej przygotowani, a reszta uczestników to byli głównie uczniowie technikum, gdzie zagadnienia z tego konkursu są omawianie normalnie na zajęciach z przedmiotów technicznych. Los lubi jednak zaskakiwać… Zajęliśmy VI miejsce! Byliśmy lepsi od większości techników i najlepsi spośród licealistów! Jako finaliści otrzymaliśmy również certyfikaty poświadczające zdanie egzaminu na poziomie Certified Linux Administrator:

  • SUSE Linux Enterprise 11 Fundamentals
  • SUSE Linux Enterprise 11 Administration

Chciałem z Kubą sprawić naszemu opiekunowi niewielką radość wręczając mu maskotkę SUSE’a, więc postanowiliśmy ją poszukać po innych pokojach w internacie i spróbować ją zdobyć. Tak trafiliśmy do pokoju obok, gdzie poznaliśmy czwórkę świetnych ludzi i miło spędziliśmy trochę czasu – pozdrowienia chłopaki z Piekar Śląskich 😉 !

Następnego dnia w niedzielę nie działo się już za wiele ciekawego, bowiem wszystko się już skończyło i sporo zespołów już wyruszyło w drogę powrotną. Zredagowaliśmy wraz z opiekunem newsa na stronę internetową szkoły, a potem… Potem wreszcie nadszedł czas, kiedy Kuba, który ciągle mówił, że zagra ze mną kooperację w Battlefielda 3, wreszcie znalazł czas! Szkoda, że zostało tylko kilkanaście minut przed opuszczeniem internatu. Na szczęście, z racji pracy nad newsem dla strony szkoły, opiekun powiedział, że możemy pograć sobie chwilkę dłużej. Wreszcie! Ale był jeden problem – platforma Origin i battlelog. Przez cały czas męczyliśmy się, by móc dodać siebie nawzajem do znajomych na Originie – byłem w znajomych Kuby (profil publiczny), jednakże on nie widział mnie jako znajomego – nadal miał przycisk zaproszenia do znajomych przy moim profilu. Gdy się z tym uporaliśmy, battlelog nie chciał z kolei pokazać, że jesteśmy wzajemnie dostępni, przez co jeden nie mógł zaprosić drugiego do kooperacji. Ostatecznie uruchomiliśmy zwykły tryb wielu graczy, ale pograliśmy tylko kilka minut z racji wcześniejszych czasożernych kłopotów…

Na zakończenie…

kilka ciekawych znalezisk. Przechadzając się po Kołobrzegu znaleźliśmy kolorowe małpy na latarniach:

Kolorowa małpa na latarni

Kolorowa małpa na latarni


Dodam, że jak usłyszałem wyrażenie „małpa na latarni” to też początkowo myślałem o czymś innym 😉 . Ponadto w internacie naprzeciwko pokoju mojego i Kuby znajdowała się ciekawa toaleta dla pań:
WC damski - z pisuarami w środku!

WC damski – z pisuarami w środku!


Pozdrawiam i zachęcam do subskrypcji mojego bloga! 🙂

4 myśli nt. „„O zarządzaniu …” – Potyczki Młodych Adminów 2014

    • Dzięki!
      Szczerze mówiąc to w tej torbie głównie były jakieś mapy i reklamy lokalnych atrakcji. Sama torba nieźle wygląda, bowiem jest na niej logo SUSE i dopisek „Linux dla profesjonalistów” – opiekun był z niej ucieszony 🙂 I w sumie poza maskotką SUSE oraz tym długopisem, to dostaliśmy jeszcze taśmę odblaskową z kawałkiem metalu w środku z logiem SUSE i jakąś smycz z reklamą Kołobrzegu. Ponadto jako nagrody za VI miejsce (choć w sumie każdy zespół chyba coś dostał) dostałem także tanie słuchawki i myszkę. Co więcej – niemalże identyczne słuchawki mam od kilku lat – jedyne różnice to logo producenta (dziwne, nie?) i lekkie zużycie starego sprzętu xD

    • Dobrze pamiętam jakie mieliśmy wcześniej problemy z battlelogiem i moje obawy okazały się być słuszne.
      Co do Matiego to spotkałbym go, gdybym tylko nie poszedł z opiekunem na plaże i przeczytał wiadomość od Matiego na facebooku na czas… Szkoda, ale za rok się z nim spotkam 😛 .

Dodaj komentarz