A może by tak wakacje? Opis LSMT

Wpis opowiada o Letniej Szkole Młodych Talentów organizowanej przez Stowarzyszenie DiAMEnT, w której wziąłem udział. Była podzielona na cztery grupy – matematyka i język angielski (1. termin) oraz przedsiębiorczość i technologie informacyjno-komunikacyjne (2. termin). Nie trudno się domyślić, iż wybrałem pozycję ostatnią :).

Obóz trwał tydzień. Jeden termin był od razu po drugim. Mój był w dniach 7-14.07.2012r. Bazą noclegową był Dom Turysty PTTK w Nowym Sączu.

Jak wyglądał zwykły dzień?

Oczywiście wstawaliśmy rano – z tego co pamiętam to po szóstej. Szliśmy na śniadanie (na terenie placówki była jadalnia). Po śniadaniu jechaliśmy na zajęcia do WSB-NLU. Dzieliły się one na dwie części. Najpierw mieliśmy kilka godzin zajęć informatycznych prowadzonych w języku angielskim przez panią z Ameryki :). Naprawdę było super. Potem przerwa obiadowa i druga część zajęć – tym razem z rozwoju osobistego. Były różne techniki – szybkiego zapamiętywania, czytania, a nawet relaksu! Wiem, to ostatnie brzmi trochę śmiesznie, ale czasem człowiekowi naprawdę jest się ciężko zrelaksować. Później powrót do bazy i – atrakcje! W każdy dzień było co innego. Do wyboru były – bilard, basen, ścianka wspinaczkowa oraz kręgle. Po atrakcjach była kolacja i czas wolny. Grało się w piłkę nożną, czasem karty, zwykle coś na komputerze się robiło. Potem oczywiście – prysznic, więcej czasu wolnego 😉 i spać.
W niedzielę była wycieczka do Zakopanego :).

Z życia, czyli szczegółowy opis tego, co chce opisać 😀

Co utkwiło mi w pamięci? Hmm… Ścianka wspinaczkowa była przednia! 😀
W moje urodziny (i tak nikt się nie dowiedział, że je mam :P), graliśmy z opiekunem w Wolfenstein ET :). Niestety – gra wyglądała tak, że on wie co ma robić, a cała reszta – która była przeciwko mu – niezbyt wiedziała jak go powstrzymać :P. Gra była krótka (może 10min) – bo „było późno” (czy 22.00 to tak późno? :/). Najlepsze w tej historii było, gdy kolega Andrzej nie mógł wbić na serwa. W końcu udało mu się to i rzekł z tryumfu – „ha! Wszedłem, już po was!”. Opiekun go rozwalił – „świetnie, ale już skończyliśmy – przegraliście :)”. Heh, to było coś :P.

W jeden dzień miała być dyskoteka i… była, ale znaleźli się delikwenci (w tym ja :P) co iść na nią nie chcieli. Przed budynkiem zebrało się nas osiemnastu (+ opiekun) i graliśmy w makao na pięć talii! Trwało to ponad pół dyskoteki, już kilka razy nas do środka zapraszano :P. Co ciekawe – kolega Sergiusz, który miał ostatnią kartę dostał ok. 15 kolejek postoju (czwórki) – pamiętajcie, że kolejka to 19 osób :P! Później, gdy wszyscy o nim zapomnieli i starali się powstrzymać kogoś innego – Sergiuszowi skończyła się kara i… okazało się, że miał damę i wygrał. To wszystkich powaliło :D.

W WSB-NLU kolega Tymek chciał skorzystać z WiFi. Odesłano go do jednego z informatyków. Okazało się, żeby mieć dostęp do sieci bezprzewodowej, trzeba być studentem i zapłacić… ale były publiczne komputery. O dziwo – wystarczyło tylko przepisać MACa karty sieciowej jednego z nich i podpiąć się do sieci kablem jednego z tych komputerów. Zabezpieczenia złamane. To mnie rozśmieszyło :D.

U mnie w pokoju w bazie noclegowej nie było zasięgu WiFi. Jednej nocy, gdy chcieliśmy skorzystaj sieci bezprzewodowej, by złapać zasięg, szliśmy z laptopami do łazienki :D. Sprawa prosta – byliśmy na piętrze, a router był pod łazienką :P. Nie schodziliśmy na dół, bo jeszcze jakiś opiekun mógłby nas przyłapać (środek nocy był :P). Później się okazało, że kolega ma darmowy internet w telefonie… Zahostował sieć i nie trzeba było już więcej skradać się z laptopami do kibla :P.

Ta historia mnie nadal śmieszy. Andrzej miał na pendrive’ie jakiś podejrzany plik. Stał za Michałem, który właśnie korzystał z laptopa.
– Stary, to jest wirus. – powiedział Michał.
– Nie, nie jest. Włączaj to. – odpowiedział Andrzej.
– Mówię Ci, to jest wirus, ale jak chcesz to włączę.
– Włączaj!
…i włączył. Szkoda, że nie wolno tego powiedzieć o jego komputerze… Laptop Andrzeja – a właściwie jego ojca 😀 – już więcej się nie włączył – do tej pory, a minęło już ponad dwa miesiące! Świecą się diody, sygnalizujące, że laptop działa, ale nic się nie pokazuje na ekranie. Nawet do BIOSa nie da się wejść! Ta historia powala z nóg i raczej jej nie zapomnę :D.

Podczas relaksu na zajęciach leżeliśmy na podłodze (kto chciał) :P. „Prawa ręka ciężka (lewa u leworęcznych)” – heh. Trening autogenny z tego co pamiętam.
Komunikowaliśmy się z drugą grupą (stukanie w ścianę :D). Ci, co byli na pierwszej edycji, opowiadali, jak kazali im wyjść na korytarz i udawać jakieś zwierzęta :D.

Na zajęciach informatyki, każdy miał stworzyć własną prezentację o księżycu (z własną legendą) na Prezi. Zainteresowani – praca mojej grupy (początkowo na końcu było oddalenie i wszystko znajdowało się w 😛 a później kolejne oddalenie i D:, heh fajna była animacja ;)). Wracając do tego, co chciałem napisać – przyniosłem 1nsane. Na wszystkie kompy z tyłu wgraliśmy 1nsane i… graliśmy na zajęciach :D. Pani podchodzi do tyłu – a tu wszyscy na multi grają :D. To było coś ;).

Na samym końcu była ankieta i rozdanie certyfikatów uczestnictwa. W ankiecie ostatnie pytanie: „Co byś zmienił?”. Napisałem, iż chciałbym, żeby trwało to dwa lata i powiedziałem innym, żeby też tak napisali. Efekt? Proszę (ostanie zdania):

Wszyscy uczestnicy za największy atut LSMT uznali prowadzenie zajęć przedmiotowych i wyłącznie w języku angielskim. Natomiast za największy negatyw uczniowie uznali czasu trwania obozu, ponieważ życzeniem większości byłaby dwutygodniowa Letnia Szkoła Młodych Talentów, zamiast tygodniowej.

Jestem z siebie dumny :). Do cytatu dorzuciłem jedno zdanie z przodu – też się z tym zgadzam.
Niestety, LSMT było dwuletnim projektem z UE i w tym roku się skończyło :(. Na szczęście – Małopolska jest rzekomo zainteresowana kontynuacją projektu. Mam nadzieję, iż coś z tego wyjdzie i będziemy mieć LSMT3 :).

„Trochę” się rozpisałem ;). Jak sobie coś ciekawszego jeszcze przypomnę, to niewykluczone, iż dopiszę. Póki co, to tyle. Dziękuję za cierpliwość i przeczytanie tego posta :).

Dodaj komentarz